Pracownicy opery ignorowani przez marszałka

:[ June 9th, 2008
„Panie Marszałku, czy Panu nie wstyd?” - z takim pytaniem zwrócili się do Piotra Całbeckiego pracownicy bydgoskiej Opery Nova. - Władze lubią się ładnie prezentować na tle naszego gmachu, opowiadając o prestiżu opery, ale nie chcą wchodzić do środka, by porozmawiać o problemach. To skandal - tłumaczą.

Wycieczka na Hawaje dla agenta call center (News)

:[ September 30th, 2008
Publiczności najbardziej spodobała się historia kontaktu z klientem opisana przez Tracy: „Pewnego dnia zadzwonił do nas bardzo zdenerwowany mężczyzna: Klient: Ktoś pomalował ścianę naprzeciwko oddziału mojej firmy! Ja: Dzień dobry, czym mogę Panu służyć? Klient: Dlaczego do licha pomalowali...

Nie łapiesz się młodziaku a panu dziadkowi też podziękujemy (Artykuł)

:[ February 8th, 2010

„No tak ciekawe doświadczenie, ale trochę go za dużo… Jest Pan doskonałym kandydatem na to stanowisk, ale szkoda, że nie zgłosił się Pan do nas 10 lat temu.” „Tak, to stanowisko, na którym ja Panią widzę, ale jakoś trudno mi jest się pogodzić z myślą, że cały zespół jest starszy od Pani… Proszę do mnie zadzwonić za 3 lata, wtedy przyjmę Panią, bez żadnych dodatkowych rozmów.” „ – Ale ta kandydatka ma pewnie z 50 lat. – No tak, może mieć. – I co i ona chce być asystentką? – Tak chce, jest zawodową asystentką, z dużym doświadczenie, obyciem i doskonałą organizacją pracy swojej i innych. Zna biegle dwa języki obce i lubi swoja pracę, poza tym… - Dobrze, no ja to rozumiem. Ale ona nie będzie pasowała do naszego zespołu”. „- No tak, bardzo ciekawy kandydat, a ile on w ogóle ma lat? - Hmmm skoro kończył studia w 1998 to jest ok. 30. - O jej, ok. 30? To zdecydowanie za mało! Ma pani świadomość, z kim on będzie musiał rozmawiać?...” Ano pani ma tą świadomość i pewnie dlatego, nie zupełnie rozumie tą wiekową arytmetykę.



Polowanie na sprzedawcę

:[ April 20th, 2010

Pan Zbyszek od kilkunastu lat prowadzi sklep i dobrze na tym wychodzi. Nie zagrażają mu wielkie markety ani centra handlowe. Ma stałe grono wiernych klientów. Badanie potrzeb, prezentacja oferty, finalizowanie transakcji, obiekcje… te terminy są mu obce. W życiu nie był na żadnym szkoleniu dla sprzedawców i nigdy na takie nie pójdzie, bo nie potrzebuje. Handlowanie ma we krwi. Pan Zbyszek kocha swój sklep i to co robi. Własny biznes zapewnia mu wystarczające środki na życie i przyjemności. Jego nie zrekrutujesz. Warto jednak zastanowić się, co takiego jest w panu Zbyszku, że ludzie lubią u niego kupować?